Kiedy zaczynałam pracę z psami towarzyszyło mi pełno obaw. Nie były to obawy związane z samą istotą czyli relacją z psem…

Nie, były to bardziej lęki towarzyszące aspektowi ludzkiemu. Dzisiejszy świat nastawiony na szybkie rezultaty, efektowne widowiska i zawrotną prędkość życia nauczył ludzi, że wszystkie działania powinny kończyć się ekspresowym efektem. Przekłada się to także na pracę z psem.

I tak na szkolenie zgłasza się przeciętny Kowalski ze swoim nieco problematycznym Kajtkiem (kiedy to rzeczony pan najchętniej posiedział by sobie z boku i doglądał jak ćwiczysz z jego psem) i żąda wręcz aby po 60 minutach Kajtuś był wcieleniem spokoju i żywym przykładem nienagannych psich manier. Wtedy spada na niego jak grom z jasnego nieba informacja, że to tak nie działa. Że z psem trzeba ćwiczyć, że szkoleniowiec/behawiorysta jest jedynie drogowskazem, osobą która wskaże kierunek, poprawi błędy, utwierdzi w tym, że postępuje się prawidłowo.

Szok! „Ale jak to? A ten Millan z telewizji to on przecież tak potrafi! Jeden odcinek i pies chodzi jak w zegarku. Albo może pani go tak do ziemi przycisnąć żeby się słuchał. No przecież musi znać swoje miejsce w hierarchii!”
Tak…….może jeszcze ugryzę nic niewinnego psa w ucho, żeby mu pokazać gdzie jego miejsce.

To przerażało mnie najbardziej, że większość osób będzie oczekiwała cudów a ja tych „cudów” nie chcę robić. Po kilkunastu dyskusjach na ten temat z opiekunami psów, hodowcami a nawet lekarzami weterynarii dotarło do mnie na jak ogromną skalę te przesądy są zakorzenione w społeczeństwie.

Oczywiście nie można zaprzeczyć, że siłowe rozwiązania w szkoleniu psów przynoszą szybkie efekty w wygaszaniu zachowań nieporządanych ale zastanówmy się jakim kosztem. Pies ma coś robić lub czegoś nie robić ze strachu? Mamy blokować w nim naturalne instynkty zamiast nauczyć się na nich pracować. I w końcu czy my opiekunowie sprawiliśmy sobie psa po to aby go unieszczęśliwić, zadawać mu ból i wprowadzać go w nieustające przerażenie? Chyba nie……

Dlatego NIE ZAKLINAM! Zamiast stosować szybkie rozwiązania wysil się trochę, popracuj z własnym psem. Bez agresji, chęci zaszczucia go. Popatrz na niego jak na myślącą istotę, którą przecież jest. Uwierz, że schematy pracy oparte na zabawie, pozytywnych metodach i budowaniu u psa motywacji dają efekty. Może trzeba na nie dłużej poczekać, szczególnie na początku. Tak samo działa domino. Aby zrobić ogromną i skomplikowaną układankę domino trzeba ustawić poszczególne elementy jeden po drugim, czasem wiele razy, nieustająco dbać o te już ułożone w czasie gdy planujemy kolejne. Tak samo jest z psem……

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress