To nigdy nie jest 5 minut!
Pies siada, kreci się, nie pozwala obcinać sierści na łapkach, czasem postanawia ugryźć …….trzeba dużo cierpliwości i CZASU aby zrobić piękną fryzurę.

Groomer patrząc cały czas na zegarek stresuję się a to automatycznie stresuje psa – nikomu to nie pomaga 🐾. Zwierzę zawsze odbiera nastrój człowieka: zmęczenie, zdenerwowanie, smutek, stres. Kiedy pracy jest na 2,5 godziny, do tego piesek kręci się, popiskuje i sam jest zestresowany a mamy go zrobić na „bóstwo” w przeciągu 1,5 godziny bo opiekun się spieszy to nic z tego nie będzie. Albo raczej będzie ale katastrofa. W takiej sytuacje pies wychodzi z salon „nieperfekcyjnie zrobiony”. Ale to w istocie najmniejszy problem. Gorsze jest to, że pracując w stresie groomer może zrobić psu KRZYWDĘ. I dla mnie nie było by to nawet dziwne w takich okolicznościach. Zawsze chce się najlepiej, najładniej, najdokładniej (przynajmniej jak tak mam), a kiedy bak na to czasu wkrada się chaos. Chaos, który w połączeniu z ostrymi nożyczkami, maszynką i obcinaczkami do pazurów z dodatkiem jednego niewłaściwego ruchu psa czy groomera daje nieszczęście. Piesek wychodzi z salonu z ranką, zadrapaniem lub (o zgrozo!) jedzie do weta na założenie szwów. I wina jest czyja? Groomera….. Oczywiście nie zaprzeczę (i chyba żaden psi fryzjer tego nie zrobi), że nie zdarzyło mi się skaleczyć psa. Były to tylko zbyt daleko przycięte pazurki i mam nadzieję, że tak pozostanie. Jednak pośpiech plus praca z żywym zwierzęciem to naprawdę duże ryzyko i nie trzeba się wcale specjalnie starać aby uszkodzić psa.

Mając komfort czasowy podchodzę spokojnie do zadania jakie mam wykonać, a pies ma możliwość odpocząć i przejść spokojnie każdy etap pielęgnacji bez szwanku.

Nie była bym sobą gdybym nie wspomniała o sferze psychicznej. Pies „wrzucony” na stół bo trzeba „szybko” go zrobić, bez żadnej przerwy między kąpielą, suszeniem, strzyżeniem i resztą zabiegów ma OGROMNY stres! Nie oszukujmy się. Pielęgnacja w salonie dla 95 % psów to zawsze jest stres. Aby go zminimalizować oczywiście trzeba przyzwyczaić psa odpowiednio do wizyty w salonie, ale większość odpowiedzialności za komfort zwierzaka ponosi Groomer i musi mieć na to CZAS.

Jest też aspekt, dla opiekunów przyprowadzających psa do salonu piękność, najważniejszy. Mianowicie wygląd miluśińskiego po pielęgnacji. Stawiając na stole pieska z bujną, długo zapuszczaną sierścią i mówiąc „To co? Mogę być po niego za godzinę?” nie spodziewajcie się dzieła sztuki – to jest zwyczajnie NIEWYKONALNE. Jeśli dołożymy do tego piękne, wyhodowane filce i kołtuny to samo rozczesanie delikwenta zajmuje czasem ok 1 godziny, a gdzie kąpiel i strzyżenie? Na konkursach groomerskich uczestnicy mają zazwyczaj dwie godziny aby na odpowiednio przygotowanym modelu (rozczesanym, wykąpanym a do tego grzecznym jak aniołek) stworzyć niezwykle piękną fryzurę. Jeśli pieski mają wychodzić z komercyjnego salonu estetyczne i wypielęgnowane Groomer musi mieć na to czas. Pamiętajcie o tym planując wizytę 🙂

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress