W swojej pracy wiele razy słyszę „mam małego psa, przecież york/maltańczyk nie potrzebuje spaceru” albo „przecież pies ma do dyspozycji duży ogród, po co mam z nim wychodzić” – a potem są problemy.

Sama mam małego psa, mieszkam na wsi, Zara ma do dyspozycji ogród a jednak codziennie idziemy na spacer. Dlaczego?

Dlatego, że swój ogród zna już na pamięć, a na spacerze poddawana jest ciągłej stymulacji. Wiele nowych zapachów, czasem jakieś zwierzę, nieprzewidziane sytuacje. Pies uczy się jak się w takich momentach zachowywać. Wiem co mówię, Zara dawniej bała się spadającego z drzewa listka teraz dzielnie toleruje coraz więcej niecodziennych bodźców.

Pies na spacerze używa nosa, uwierzcie to męczy bardziej niż 10 km biegu przy rowerze, a zmęczony pies to przecież pies szczęśliwy. Nie szuka sobie wtedy dodatkowych zajęć w domu, nie niszczy, nie poluje na dziecięce stopy, jest mniej pobudzony. I chyba najważniejsze dla mnie – aktywny spacer z psem buduje niesamowitą więź między zwierzęciem a jego opiekunem.

Wyjdź ze swoim psem na spacer raz, drugi, trzeci. Pobaw się z nim, poćwicz komendy, pozwól mu na radosne poznawanie świata. Kiedy zobaczysz wesołe merdanie ogonem gwarantuje, że na kolejne spacery nikt nie będzie musiał Cię namawiać.

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress